atlanti

Przysłowiowe "złamanie" , czyli ból i sucze poddanie .

18 postów w tym temacie

Czytając równoległy wątek nasunęło mi się jedno pytanie .

 "Ból , to narzędzie " - i to jest prawdą .

 Pan może wymóc na suce dużo ,  za pomocą bata , lub innego rekwizytu . Ale jak postąpi osoba dominująca , kiedy się okaże , że nie ma sposobu na daną su , ponieważ ,  narzędzie w postaci bólu nie jest skuteczne ? Uderzenia i każde inne poczynania , po prostu na nią nie działają . Uległa , ulega , ale nie pozwala się złamać . Nie ma nigdy łez, nie ma błagania , nie ma uzywania hasła bezpieczeństwa . Możecie bić , przypalać i kroić , ale to po prostu na nią nie działa . Sub jest Wasza , należy do Was , wykonuje Wasze polecenia , ale jest tak wielką masochistką , że nie istnieje sposób na jej przerażenie i nerwów " puszczenie" . Czy to nie jest tak , że wtedy to ona jest "górą" ? Czy spotkaliście  na swojej drodze , aż tak zaciekłe uległe ?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

W klimacie jest wiele narzędzi a ból jest jednym z mniej skutecznym, ból jako narzędzie wobec skrajnej masochistki to ,,marchewka''nie ,,kij'',w takim przypadku to raczej na barter by wyglądało nie na coś klimatycznego. Skuteczniejsze narzędzia są w psychice i skłonny jestem stwierdzić że sub będzie błagać czując swoje poddanie w głowie niż na dupie.Poza tym....po co ją łamać skoro jak piszesz,, Sub jest Wasza , należy do Was , wykonuje Wasze polecenia'' ? Skoro daje czego oczekujemy nie ma powodu do łamania,chyba że dla zabawy chcemy stworzyć,,nowego człowieka'' ale tego to ja nie ogarniam.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dokładnie tak , jak napisałeś Nauti . 
Jeżeli nie bólem , to psychiką . 

Nie zawsze chodzi o "sklejanie" , czasami to jej zależy na tym , aby Pan udowodnił , że potrafi ją ' złamać' . 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

ale czemu to złamanie ma być fizyczne....zdefiniuj pojęcie ,,złamania''.Dla każdego jest czymś innym...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jesli jestes posluszna i okreslasz sie jako Sub swojego Pana to raczej juz zostalas "zlamana" chyba ze oszukujesz sama siebie ze tak jest, robisz to co mowi On poprostu mechanicznie i w rzeczywistosci nic nie czujesz..cialo reaguje niby ale wszystkiego mozna sie wyuczyc a Twoj mozg mowi co innego...jesli tak jest to nigdy jego nie bylas i nie bedziesz...owy Pan nie znalazl srodka wychowawczego na Ciebie dlatego Ty tez nie czujesz ze to jest to,nie wyrobil sobie swojego autorytetu ani szacunku u Ciebie a Ty poprostu udajesz i oklamujesz sama siebie ze tak jest....w takim wypadku nie warto wydaje mi sie marnowac czasu Swojego i Jego ....to po pierwsze

Po drugie takie zachowanie uleglej "poddanie sie " i nie czucie niczego moze byc wynikiem strachu,leku przed Dom a w takimi wypadku nie ma juz nic wspolnego z bdsm...bo raczej to juz mozna okreslic jako przemoc a nie klimat.

 

Po kolejne skad wiadomo ze ulegla jest taka "wielka masochistka" ???moze jest odporna poprostu na bol a klimatu wogole nie czuje i nie rozumie ..wykonuje polecenia bo uwaza ze tak trzeba i tyle..

 

To tylko takie moje przemyslenia i przepraszam ze podalam niby Twoj zwiazek jako przyklad wiem ze nie o sobie piszesz ale jakos latwiej mi to bylo zobrazowac w ten sposob.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Niebardzo rozumiem czemu mialoby sluzyc takie zlamanie.. bo chyba nie temu zeby su bardziej do Pana przywiazac.. jesli celem samym w sobie ma byc placz lub blagania su bo takie bylo zalozenie sesji wtedy rozumiem.. w innych okolicznosciach coz...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja ból i sucze poddanie rozgraniczylabym. Sucze poddanie/oddanie nie zależy od dawki bolu

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Godzinę temu, Anatema napisał:

Niebardzo rozumiem czemu mialoby sluzyc takie zlamanie.. bo chyba nie temu zeby su bardziej do Pana przywiazac.. jesli celem samym w sobie ma byc placz lub blagania su bo takie bylo zalozenie sesji wtedy rozumiem.. w innych okolicznosciach coz...

w ramach kary może jeszcze.... jesli wcześniej była takowa zapowiedziana...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
4 minuty temu, Schadenfreude napisał:

w ramach kary może jeszcze.... jesli wcześniej była takowa zapowiedziana...

Dokladnie 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja w ogóle inaczej podchodzę do tego przysłowiowego złamania. Dla mnie złamanie jest wtedy, gdy bardzo się czegoś boję, ale jednak godzę się na to, by spróbować.  I gdy nadchodzi ten moment przełamuje sama w sobie barierę jaką jest wstyd, strach i niepewność. Jest to zwycięstwo nie tylko Pana nad uległą, ale także jej nad samą sobą. 

Może to być chłosta, podczas której odczuwamy silny ból. Jednak przełamujemy w sobie ten głos, by wypowiedzieć hasło bezpieczeństwa i przekraczamy granicę za którą jeszcze nie byłyśmy. Może to być moment w którym czujemy się bardzo poniżone, a jednak nie buntujemy się, tylko jeszcze bardziej uchylamy głowę przed Panem i okazujemy szacunek. 

Dla mnie złamaniem nie są łzy, czy błaganie. Robię to dość często, ale jest to po prostu element, który mnie nakręca. 

Sama nie potrafiłabym się odnaleźć w relacji w której osoba Dominująca dąży do tego, by mnie złamać. By udowodnić to, że jest górą i rządzi mną. Przecież zgadzając się być stroną uległą mam tego świadomość. Godzę się na to z pełnym zrozumieniem. Dlatego, jeśli Pan nieustannie chciałaby zadawać ból, poniżać i upokarzać, by złamać, to nie wydawałoby mi się to zbyt zdrowe. Uznałabym to za wyładowywanie swoich frustracji na mnie i zakończyłabym znajomość. Dla obu stron to ma być przyjemne. W ten, czy inny sposób. 

Takie jest moje zdanie :) 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
23 godzin temu, atlanti napisał:

Czytając równoległy wątek nasunęło mi się jedno pytanie .

 "Ból , to narzędzie " - i to jest prawdą .

 Pan może wymóc na suce dużo ,  za pomocą bata , lub innego rekwizytu . Ale jak postąpi osoba dominująca , kiedy się okaże , że nie ma sposobu na daną su , ponieważ ,  narzędzie w postaci bólu nie jest skuteczne ? Uderzenia i każde inne poczynania , po prostu na nią nie działają . Uległa , ulega , ale nie pozwala się złamać . Nie ma nigdy łez, nie ma błagania , nie ma uzywania hasła bezpieczeństwa . Możecie bić , przypalać i kroić , ale to po prostu na nią nie działa . Sub jest Wasza , należy do Was , wykonuje Wasze polecenia , ale jest tak wielką masochistką , że nie istnieje sposób na jej przerażenie i nerwów " puszczenie" . Czy to nie jest tak , że wtedy to ona jest "górą" ? Czy spotkaliście  na swojej drodze , aż tak zaciekłe uległe ?

Poległem Atlanti, 1:0 dla Ciebie. Dawno nie miałem tak potężnego wiru w głowie, żeby nie móc sklecić chociażby jednego sensownego zdania. Zrzucę to na niekorzystny biorytm, hehe... (śmieję się z siebie)

Z jednej strony tak, z drugiej strony siak a z trzeciej owak...

Relacja między dwoma stronami, nie bierze się z niczego. W drodze "jakiejkolwiek" komunikacji obie strony muszą uznać cele relacji za możliwe do osiągnięcia i chcieć je osiągnąć. Jeśli nie, to sorry. 

Ból to narzędzie... Oczywiście! Jest to narzędzie do odczuwania przyjemności! Cóż lepszego może spotkać sadystę/masochistę od zatracenia się w przyjemnościach. A że są one efektem bólu, to chyba normalne w tych dwóch przypadkach. Jaka forma bólu? Ano każda, która da ten nieskończony stan egzaltacji, ekstazy...

 

Nieskuteczne narzędzie w postaci bólu - mój smartfon (czytaj: mózg) od razu reaguje zmartwieniem. ;)  

Po pierwsze primo, suka ma się dobrze. 

Po drugie primo, osoba dominująca ma "BIG" problem. Może on wynikać z niewolniczego uzależnienia od systemu moralno-wartuściującego, który nie pozwala na żadne odstępstwa  i/lub od dość słabo rozwiniętego wyrafinowania.

Wracając do suki... Jeżeli jest wielką masochistką, to musi być zadowolona i szczęśliwa otrzymując potężne kary, ukradkiem podglądając przy tym frustrację. Uprościłem sobie model. Przyjmuję, że suka nie wyraziła w żadnym momencie potrzeby bycia "złamaną" w sposób pojmowany przez osobę dominującą. 

Jeżeli wyraziła taką chęć, potrzebę bycia złamanym to patrz "Po drugie primo". 

Jak dla mnie bardzo ciekawy i absorbujący układ. Jednakże nie chciałbym wchodzić w taką relację. Ciężkie przypadki kliniczne chyba mnie nie podniecają ;)

 

 Atlanti 1:0 specta.

Jeżeli ktokolwiek poczuł się urażony użytym określeniem "suka" proszę o wybaczenie. Użyłem tego określenia celowo.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
O 19.02.2017 o 15:15, Schadenfreude napisał:

W klimacie jest wiele narzędzi a ból jest jednym z mniej skutecznym, ból jako narzędzie wobec skrajnej masochistki to ,,marchewka''nie ,,kij'',w takim przypadku to raczej na barter by wyglądało nie na coś klimatycznego. Skuteczniejsze narzędzia są w psychice i skłonny jestem stwierdzić że sub będzie błagać czując swoje poddanie w głowie niż na dupie.

Zależało mi  na takiej właśnie odpowiedzi .

Sedno tkwi w szczegółach , a w tym wypadku w psychice . 

Co tak naprawdę miałam na myśli poruszając ten temat ? Zaciętą  uległą  i Pana chcącego zobaczyć jej łzy ( nie ma to nic wspólnego z pokazem  siły , ani demonstracja jego wyższości , ale uzyskaniem czegoś, co ma o wiele większą wagę , czyli wnętrza tej su , na którym posiadaniu jemu zależy )  , a czego poprzez ból uzyskać nie może.

Kropelką  , która będzie potrafila przelać kufel  jej odporności , może być  najzwyklejsze przytulenie po mocnej sesji. Wtedy do akcji wkracza umysł , który zmęczony galopem, jaki na nim uprzednio wykonano , pozwala sobie w końcu na chwilę słabości . 

Wątek założony z ciekawości jak i z zamiarem ożywienia forum. Jak wspominałam wcześniej , pytanie samo się nasunęło kiedy czytałam równoległa wymianę poglądów.

Miss ... pięknie i klarownie  to ujęłas. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ej no, ZAWSZE podczas sesji czułośc i bliskość dodane do bólu tworzą niesamowity koktail...sub na krawędzi płaczu,objeta przytulona i pocałowana szlocha w duchu....ale nie ze smutku...wręcz przeciwnie.Swoją drogą zauważyłem ciekawą współzależność,jesli ten koktail pojawia się w zbyt dużych dawkach często odbija się subdrop.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
18 godzin temu, specta napisał:

Poległem Atlanti, 1:0 dla Ciebie. Dawno nie miałem tak potężnego wiru w głowie, żeby nie móc sklecić chociażby jednego sensownego zdania. Zrzucę to na niekorzystny biorytm, hehe... (śmieję się z siebie)

Z jednej strony tak, z drugiej strony siak a z trzeciej owak...

Relacja między dwoma stronami, nie bierze się z niczego. W drodze "jakiejkolwiek" komunikacji obie strony muszą uznać cele relacji za możliwe do osiągnięcia i chcieć je osiągnąć. Jeśli nie, to sorry. 

Ból to narzędzie... Oczywiście! Jest to narzędzie do odczuwania przyjemności! Cóż lepszego może spotkać sadystę/masochistę od zatracenia się w przyjemnościach. A że są one efektem bólu, to chyba normalne w tych dwóch przypadkach. Jaka forma bólu? Ano każda, która da ten nieskończony stan egzaltacji, ekstazy...

 

Nieskuteczne narzędzie w postaci bólu - mój smartfon (czytaj: mózg) od razu reaguje zmartwieniem. ;)  

Po pierwsze primo, suka ma się dobrze. 

Po drugie primo, osoba dominująca ma "BIG" problem. Może on wynikać z niewolniczego uzależnienia od systemu moralno-wartuściującego, który nie pozwala na żadne odstępstwa  i/lub od dość słabo rozwiniętego wyrafinowania.

Wracając do suki... Jeżeli jest wielką masochistką, to musi być zadowolona i szczęśliwa otrzymując potężne kary, ukradkiem podglądając przy tym frustrację. Uprościłem sobie model. Przyjmuję, że suka nie wyraziła w żadnym momencie potrzeby bycia "złamaną" w sposób pojmowany przez osobę dominującą. 

Jeżeli wyraziła taką chęć, potrzebę bycia złamanym to patrz "Po drugie primo". 

Jak dla mnie bardzo ciekawy i absorbujący układ. Jednakże nie chciałbym wchodzić w taką relację. Ciężkie przypadki kliniczne chyba mnie nie podniecają ;)

 

 Atlanti 1:0 specta.

Jeżeli ktokolwiek poczuł się urażony użytym określeniem "suka" proszę o wybaczenie. Użyłem tego określenia celowo.

Specta , tak bardzo wybiła mnie Twoja wypowiedź  z normalnego funkcjonowania  , że musiałam się z nią przespać, zanim odważyłam się podnieść rękawicę . Nieźle. :) 

Mamy 1:1 .

Czytając dziś Twoje "mysli" ubrane w słowo pisane ,doszłam do wniosku, że moje obawy były bezpodstawne,  w konsekwencji czego ,  mogę dać upust nagromadzonym emocjom i pohulać , ile tylko dusza zapragnie . Bo raz - nie obrazisz się , ponieważ masz bardzo fajny sposób bycia . Boooo ,  nie obrazisz się , prawda ? :)  A dwa - pomyliłam się , więc mogę . 

 Cele? Relacji ? Dlaczego tak ? Nie prościej byłoby płynąć z jej nurtem? Wydawało mi się,  że  klimat to miejsce,  gdzie granic brak . Nic nas nie ogranicza , nic nie nakazuje , nic nie poucza i nic nie idzie zgodnie ze wskazówkami zegara . Upssss , przepraszam , chyba jeszcze śpię ... Drogo by mnie kosztowało to stwierdzenie stojąc oko w oko ... wszyscy wiemy z kim .

Nadal nie przeczę - ból to narzędzie . Pozwolę sobie dodać tylko, że nawet nieskuteczne narzędzie , może trafić w lukę , która otworzy drzwi do szczerego słowa "błagam" .  " Szukajcie,  a znajdziecie" ...ciało ma tyle zakamarków  , że diabeł wiedziałby doskonale, co z nim zrobić .  Jeżeli nie diabeł , to dr Szczyt na pewno :)

Zmartwieniem ? Z takiego powodu ? No to powtórzę ... " szukajcie , a .... "

Oczywiście suka nie może mieć się dobrze , co gorsza suka nigdy nie okazała chęci , że chce zostać ' złamana' . Baaa ,ona nawet smiała twierdzić , że w żadnym wypadku sobie tego nie życzy ... bardzo , bardzo zła suka . 

Drugie primo , w stosunku do BIG problemu ... i znów to samo ...  "szukajcie , a ... "

Masochizm przerósł sadyzm , a Pan poległ na polu bitwy , czyli suczy charakter , był zbyt mocny , a sama suka , znalazła zbyt słabego sadystę , albo uczuciowca , bo jak pisałam wcześniej , można przez psychikę , a to szaleńczo proste ... i ręka nie boli od machania szpicrutą :) ... banalne trywialne i pouczające zarazem.

Nie wiem, ale po głębszym zastanowieniu wydaje mi się, że suka również nie chciałaby wchodzić w taką relację...gdzie Pan nie potrafi ... jej 'ogarnąć' ...

Przypadek kliniczny ...  ciekawie brzmi. Moje szare komórki zaczęły intensywnie działać , szczególnie wtedy , gdy dotarło do nich, że wygrały jakiś bój. Pytanie pierwsze brzmi , co w tej walce było nagrodą ? Pytanie drugie czy jeden / jeden kończy grę ? 
System zero -  jedynkowy nie zawsze się sprawdza. Ja osobiście bardzo go nie lubię , albo i lubię, sama nie wiem :) , dlatego zamieniam Twoje zero , na jeden i burzę całą  tą filozofię .

Specta 1:1 atlanti .

Przepraszam jeżeli ktoś poczuł się urażony moja wypowiedzią . Nie byłabym sobą , gdybym piłeczki nie odbiła .  Mam nawet nadzieję , że wygram ...  lubię wygrywać szczególnie wtedy gdy nie muszę przegrywać, a dokładniej kiedy nie muszę spoglądać w górę klęczac na ziemi :) .
"suka , to bardzo miłe dla ucha określenie :) 

Oczywiście cała ta wypowiedz ma żartobliwy ton :)  . 

 

18 godzin temu, Schadenfreude napisał:

Ej no, ZAWSZE podczas sesji czułośc i bliskość dodane do bólu tworzą niesamowity koktail...sub na krawędzi płaczu,objeta przytulona i pocałowana szlocha w duchu....ale nie ze smutku...wręcz przeciwnie.Swoją drogą zauważyłem ciekawą współzależność,jesli ten koktail pojawia się w zbyt dużych dawkach często odbija się subdrop.

Ej nooo :) , pecha mam na te czułości wymieszane z dawką bólu , więc i skutek mnie interesuje :) 

Edytowane przez atlanti

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie ma człowieka którego nie dałoby się złamać, są tylko źle dobrane metody.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Atlanti

Zapowietrzyłem się. To bardzo dobry znak. ;):) Dziękuję i życzę równie udanego dnia jak mój wczoraj. :)

Finalnie 2:1 dla Pani. I tymże bitwę oddaję Tobie. :)

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Z mojej perspektywy…

Ból implikuje poczucie przynależności, jest jedną z płaszczyzn oddania, która niesie zarazem pokorę, lęk i pragnienie… Zarówno ból psychiczny, fizyczny… każdy jego rodzaj zbliża w relacji -  staje się swoistym pomostem między potrzebami Dominującego i uległej.

Wkraczając w relację, obydwie osoby są świadome tych potrzeb, przynajmniej częściowo, gdyż z czasem i tak one ewoluują. Wraz z nimi ewoluuje tak władanie bólem, jak uleganie mu i jego rozumienie. W takim kontekście relacji uprzedmiotowienie bólu do narzędzia złamania wydaje się być ubogie wobec tego, ile dostarcza przyjemności, jak też pożądanej nieprzyjemności. Uległa oddając siebie świadomie, każdorazowo łamie się w sobie samej. Nie zawsze jest na to przygotowana, nie zawsze rozumie, co się z nią będzie działo, ulega zaskakującym doznaniom, graniczy z wytrzymałością samej siebie, odczuwa niepewność, niekiedy krzyczy lub musi się od krzyku powstrzymać etc.… jednak zawsze ból w swoisty sposób prowadzi ją ku czemuś, tak jak Dominującego. Bo czyż nie o to chodzi…?

…choć może nie powinnam się zbytnio wypowiadać jako początkująca... ostatecznie, na chwilę obecną, jedyny punkt odniesienia, jaki mam, to ten, który płynie z własnych odczuć.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead