Gość

Maledom- związek z dominującym mężczyzną

45 postów w tym temacie

Bywa że granica jest bardzo płynna.. Jednak relacja to więź między ludźmi w której  każde prowadzi swoje życie codzienne osobno.. Choć klimat się w nie wplata raz slabiej raz mocniej

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
O 15.07.2018 o 17:53, Anatema napisał:

Bywa że granica jest bardzo płynna.. Jednak relacja to więź między ludźmi w której  każde prowadzi swoje życie codzienne osobno..

Właśnie! Dlatego, jako solopoliamorystka wchodzę w relacje, a stronię od związków:) 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

I elegancko ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ach! Wiedziałam, że mnie oświecicie. Dziękuję. 

Z tego wynika, że każdy związek na początku to relacja. 

W takim układzie nie sądziłam, że maledom może być relacją. Chociaż teraz jak nad tym myślę, to przecież związki buduje się powoli. To nie jest tak, że kogoś poznajemy i od razu z dnia na dzień podporządkowujemy się mężczyźnie.  Ale czy wtedy to nie jest po prostu relacja Pan-uległa?

Właśnie.... jaka jest różnica między relacją Pan-uległa, a relacją Maledom.  Aż mi źle z moją niewiedzą. Musze to naprawić. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Może i się nie znam ale ja nie widze żadnej różnicy 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
4 godziny temu, Mmmona napisał:

jaka jest różnica między relacją Pan-uległa, a relacją Maledom.  Aż mi źle z moją niewiedzą. Musze to naprawić. 

Termin maledom oznacza po prostu relację D/s, w której stroną dominującą jest mężczyzna, a uległą kobieta (tzn. w bardziej powszechnym ujęciu, bo niektórzy uznają płeć strony uległej za irrelewantną).

Maledom nie odnosi się zatem do typu relacji D/s, tylko wskazuje na płeć stron w niej uczestniczących (a minimum jednej-dominującej).

Relacja typu maledom to to samo, co relacja Pan/uległa = Dom(inant) /sub(missive). Typem takiej relacji może być np. związek Master/slave = Pan/niewolnica. 

Dla uniknięcia zamieszania: w moim rozumieniu relacja jest terminem nadrzędnym, więc każdy związek to relacja, ale nie każda relacja to związek. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@diotima dziękuję za takie jasne przedstawienie tematu. 

 

Ciekawi mnie jak takie relacje funkcjonują na co dzień. Jak to wygląda. Domyślam się, ze wiele zależy od podejścia obydwu stron do tematu, ale mimo wszystko są rzeczy, które pojawiają się w większości takich relacji. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Za kaźdym razem gdy ktoś użyje słowa zależy, będę wstawiał animistyczny zad... to zabiło dyskusje na poprzednim forum. By kogoś nie urazić,źrazić lepiej nie mówić nic....

donkey-butt-strait-humorous-tail-end-behind-ass-green-pasture-42748130.jpg

 

Relacja nie funkcjonuje. Ona egzystuje. I to jest w porządku. Jest takim ex definitione ograniczonym tworem, więc również jej bytności jest podtrzymywania.  Wszystko co trudne, osobiste, kłopotliwe jest spychane poza widok na zasadzie "nie widzę/nie ma" - byle tylko zachować hedonistyczną relację i samozadowolenie i to nie związek, więc wcale nie zdradza partnera.... (Bo ten podział stosuje się zazwyczaj w takiej sytuacji). I jednocześnie nie widzieć jak płytkie to jest.... a chcielibyśmy by było głębokie bo wtedy bdsm jest lepsze.... więc przyprawiamy świni uszy i mówimy źe to pies....

Dopiero gdy w tej relacji sądzimy do trudności, może się zacząć związek. Są dwie trudności. Czy obie strony tego zechcą w tym samym czasie.... I czy napewno będą potrafiły z sobą pracować.... Pewnie nie, bo skoro w ogóle rozważają coś takiego jak relacja, to mają spore trudności w budowaniu związku...

 

PS.  Tak moje opinie są kategorycznie.  Tak wiem źe dużo zależy, że jednostki, że wy znacie kogoś w Kutnie kto przeczy moim tezom. Ja ten argument zbijam tym że znam kogoś w Pile, kto moje twierdzenia potwierdza... I w Siedlcach też.... więc rozmawiamy dalej błagam, zamiast się przerzucać szczegółami zamazującymi obraz...

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@chikaka piękny zad ... nie powiem. 

O  ile w teorii można być obkutym  o tyle w praktyce można nie wiedzieć nic. 

Nie byłam w takiej typowej relacji maledom więc trudno mi na ten temat dyskutować. Nie mam wyrobionego swojego zdania na ten temat. Może wiem czego mniej  więcej bym chciała, ale to ciągle domysły.  Napisałam tutaj, bo chciałabym wiedzieć jak taką relację czy związek widzą osoby, które tego doświadczyły.  

mogę napisac jedynie o swoich przemyśleniach, o tym jak dla mnie miało by to wyglądać.  Czytałam różne rzeczy na temat maledom.  Jakby pośrednio z niech  wynika, że taka relacja jest czymś słabszym. Że lepiej gdy ludzi łączy więcej, ze wtedy emocje są silniejsze.  Mnie najbardziej interesują emocje. 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

CHIKAKA  - SUPER ROZWIĄZANIE WPROWADZIŁAŚ - MOJE UKŁONY ZA SUPER POMYSŁ Z  """" ZADEM""""""  

   Jeśli Chodzi o Temat '''' MALEDOM''''' Strony czy Para Musi się do TRZEĆ w Praktyce  Bycia Razem Przez 24/7/30/12 - Wówczas Można Funkcjonować SUPER - Poznałem Ostatnio Trzy Małżeństwa Żyjące w Układzie MALEDOM i Są Super Szczęśliwy Mają po 2 dzieci i Nikt nie Wie o Temacie i Układzie Jaki Ich Łączy . Pozdrawiam Was i Miłego Dnia Życzę Wam .

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
5 godzin temu, Mmmona napisał:

 

Nie byłam w takiej typowej relacji maledom więc trudno mi na ten temat dyskutować. Nie mam wyrobionego swojego zdania na ten temat. Może wiem czego mniej  więcej bym chciała, ale to ciągle domysły.  Napisałam tutaj, bo chciałabym wiedzieć jak taką relację czy związek widzą osoby, które tego doświadczyły.  

Pozwól, że zgadnę... chcialabyś takiej relacji jak z Harlequina, ("och nie" - odpowiesz-"jakze to z harleqiuna,wszak jestem taka inteligentna i wyrafinowana.Cóż ten prostak o mnie sovie myśli,skupie sie teraz na ataku personalnym"). Tradycyjnie romantycznej, pozwalającej na spełnianie się w tradycyjnych rolach płciowych... silnego faceta i chronionej kobiety, powolnej jego pragnieniom w wyniky fascynacji.... gdzie niewypowiedziana siła trzyma, lecz nie dociska za kark... uznający autonomię do czasu i na pokaz, by jednak w skrutości ducha być jego.... a przed światem zgrywać kobietę XXI wieku....Mocny chwyt Reda Butlera, awanturniczy jak Han Solo i opoka jak Pan Darcy...

 

To żadna tam relacja maledom... to normalne. Jak już mówimy o male dom to już jest jakiś histeryczny układ, ktorego zasady trzeba,wytyczać jak granice indiańskiego rezerwatu, stawiać słupki słów i ciagnąć płot egzekwowania... o ile femdom jestem w stanie zrozumieć bo facrt jest w stanie dostosować sie do zasad (a że domina bedzie je łamać to bedzie go to chyba dodatkowo kręcić) to wg mnie z kobietą nie ma co próbować ustalac takich reguł. Ona albo to czuje, albo nie. Do zasad sie nie dostosuje, bo znajdzie powód dla którego akurat teeaz zasada nie obowiązuje(albo dla którego czuje się tym skrzywdzona,choć zasady zaakceptowała) I nie ma w tym NIC złego - tak po prostu jest, to jakby próbować zaprzeczać grawitacji.... więc eg mnie @Mmmona nie szukaj kogoś do relacji maledom, bo znajdziesz jakiegos cienkusza co bedzie chciał jakąś filozofia zamaskować swoją miałkość, a po prostu ciekawego faceta.... tylko zbastuj z oczekiwaniami - ten portal (i każden inny)to nie poczekalnia ksieciów, raczej ich koniuchów...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
3 godziny temu, chikaka napisał:

Cóż ten prostak o mnie sovie myśli,skupie sie teraz na ataku personalnym

Możesz myśleć co Ci się podoba. W rozmowie nigdy nie używam argumentów ad personam. Jeżeli ktoś do tego się posuwa oznacza, że brakuje mu argumentów. 

To co napisałeś zabrzmiało bardzo pretensjonalnie. Przynajmniej z dwoma rzeczami się nie zgadzam. Ma dociskać za kark a nie ma zgrywać kobiety XXI wieku przed światem.

Nie wypowiedziana siła... nie prościej napisać, że chodzi o emocje, uczucia? 

Dlaczego zakładasz, ze kobieta się nie dostosuje do zasad?  Są takie, które potrzebują mieć określone ramy zachowań, które czują się wtedy dobrze. Kobiety różnią sie od mężczyzn. Ta sprzeczność o której wspominasz, ze z jednej strony by chciała się dostosowywać, ale znajdzie powód żeby tego jednak nie robić... pewnie czesto występuje. Ale czy to powód dla którego takie relacje są skazane na niepowodzenie i nie warto w nie wchodzić?  Z całokształtu wypowiedzi trochę to dla mnie własnie wynika. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ale że niby co się nie zgadza?? Że nie zależy ci na opinii kobiety z XXI wieku i widocznym partnerstwie? I chcesz używania przemocy w domu? Tak?

EEE... tak, uczucia... ale wówczas myślimy zaraz o tych dobrych jak "miłość itd itp"... a dużo osób pragnie widzieć te uczucia jako jakąś magiczną siłę, że wobec tego "PANA" to będzie to takie tsunami, jakie jeszcze nie zaznały wobec zwykłego Miętka.... 

Dlaczego nie dostosują się do zasad? Ano tak z doświadczenia. Tak, są takie, w Kutnie... naprawdę, nie ma sensu pisać o jakichś tam przypadkach, gdy rozmawiamy o społecznościach, w formie bez żadnych danych, badań czy weryfikowalnych źródłach - ot tak, co tam szwagier usłyszał ;). Uważam, że określone ramy zachowań nie utrzymają kobiety, bo są NUUUUDNE. A żeby kobietę utrzymać, trzeba dawać emocje. Więc jeśli kobieta będzie ich przestrzegać, to po to, by je również łamać w ramach kontrastu, gdy jej to będzie odpowiadać i patrzeć co się stanie... Jak z dzieckiem, które szuka granic. I to JEST BARDZO FAJNY PROCEDER!! Bardzo super, każdy dominujący powinnien to lubić. Ale na dłuższą metę sprowadza się to do tak dziurawej sieci zasad, że nie można na nich polegać. Są tak jakby zespołem pewnych wytycznych. 

NIE, nie są skazane na niepowodzenie. Tylko muszą być związkiem. A nie jakąś tam oderwaną od kontekstu relacją. I jesli nie ma prawdziwej różnicy poziomów finansowych, pozycji, intelektu (takiej wiecie, Grey'owej) - to zawsze będzie opierać się na uczuciu i fascynacji. W innym wypadku obie strony wg mnie będą się męczyć. Zresztą - podobne zdanie było wyrażane na początku tej dyskusji, choć w mniej kategoryczny sposób....

Edytowane przez chikaka

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Tak, nie chcę "zgrywać kobiety XXI wieku przed światem".  Nikogo nie zgrywam, ale taką opinię mam jakby wśród osób, które mnie znają.  Ważne jest też tutaj co dla kogo oznacza "kobieta XXI wieku".  Dla mnie to kobieta świadoma swoich potrzeb, seksualności, umiejąca się realizować, spełniająca się. Nie widzę przeszkody żeby być i kobietą XXI wieku i uległą/niewolnicą. 

A partnerstwo? To znów może dla każdego co innego oznaczać. Obowiązki w partnerstwie nie muszą być podzielone 50/50. Sądzę nawet, że taki podział jest bardzo utopijny. Chodzi o to żeby się dogadywać, dopasować. Myślę, że jest to możliwe w związku Pan/uległa. Być może patrzę na to idealistycznie.

10 godzin temu, chikaka napisał:

Uważam, że określone ramy zachowań nie utrzymają kobiety, bo są NUUUUDNE. A żeby kobietę utrzymać, trzeba dawać emocje. Więc jeśli kobieta będzie ich przestrzegać, to po to, by je również łamać w ramach kontrastu, gdy jej to będzie odpowiadać i patrzeć co się stanie... Jak z dzieckiem, które szuka granic. I to JEST BARDZO FAJNY PROCEDER!! Bardzo super, każdy dominujący powinnien to lubić. Ale na dłuższą metę sprowadza się to do tak dziurawej sieci zasad, że nie można na nich polegać. Są tak jakby zespołem pewnych wytycznych. 

Właśnie w mniej więcej ten sposób na to patrzę. Wydaje mi się, ze musi być też trochę miejsca na nieposłuszeństwo własnie. Ale czy trzymanie się tych określonych  ram zachowań na dłuższą metę nie będą również nudne dla strony dominującej? 

chociaż... nie wiem... nie powinno być nieposłuszeństwa. Może bardziej w tym wszystkim chodzi o to żeby dażyć do tego żeby być całkowicie uległą. I o tą pracę nad sobą, swoim charakterem, nad pielęgnowaniem tej uległości i pogłębianiem jej. Ale wiadomo, ze jak to jest w życiu zdarzają się sytuacje nieprzewidziane. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Patrzysz zbyt idealistycznie... na kazdy sukces przypadaja dwie porażki... a w wypadku związków każdy zwiazek zostawia po sobie ślad który utrudnia osiągnięcie sukcesu póżniej... tak da sie, ale to trudne... przy czym i tak nie bedzie trwałe. I to Musi być związek, z calym emcjonalnym bagażem. Aha - a ponieważ nue da się inaczej to trzeba próbować... bezpiecznej drogi nie ma... choć wieku by chciało i dlatego tak wiele osób zatrzymuje sie w swojej strefie marzeń, strefie komfortu...

Edytowane przez chikaka

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
5 minut temu, chikaka napisał:

Patrzysz zbyt idealistycznie... na kazdy sukces przypadaja dwie porażki... a w wypadku związków każdy zwiazek zostawia po sobie ślad który utrudnia osiągnięcie sukcesu póżniej... tak da sie, ale to trudne... przy czym i tak nie bedzie trwałe

pod tym wzgledem maledom nie różni się od innych związków. 

dlaczego zakładasz, że i tak nie będzie trwałe? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zostawia nie tylko ślady które utrudniaja.. Zdobywasz  "mądrość" ktora pozwala wybierać lepiej.. Może trwalej a na koncu i tak przecież trzeba umrzeć ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Anatema wyciągnąłeś z tego pozytyw. W końcu z każdą nową relacją/związkiem dowiadujemy się lepiej jacy jesteśmy, czego potrzebujemy, oczekujemy, jak chcemy byc traktowani. I ta wiedza nie idzie przecież do kosza tylko przy kolejnych wyborach się nią kierujemy. 

Ciężko przyjać mi do wiadomości, ze związek z góry traktowany jest jako taki, który nie ma szans na trwałość. Po co wtedy to wszystko, całe starania, poświęcenie. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Bo żaden związek nie jest trwały, jeśli nie łączy nas ekonomia obopólnych korzyści. A te emocjonalne szybko sie kończą i łatwo je zdobyć gdzie indziej... a jak taki związek trzyma sie tylko na emocjach (co pisałem wcześniej) to te wygasną... 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

nie odświeżyłam strony zanim odpisałam i nie zauwazyłam, że edytowałeś post. 

 

35 minut temu, chikaka napisał:

wiele osób zatrzymuje sie w swojej strefie marzeń, strefie komfortu...

hmmm ... jak ktoś się nie spełnia to wcale nie  jest to dla niego też dobre rozwiązanie. "ch***wo ale stabilnie".  Trzeba podejmowac ryzyko zeby mieć coś więcej. jak z wszystkim. 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
O 21.03.2017 o 16:27, Ona_1993_Wawa napisał:

Brak dostatecznego zaangażowania może występować po obydwu stronach - nie tylko kobiety nie dają z siebie wszystkiego. Dużym problemem są dominujący, którzy idą na łatwiznę i pod płaszczykiem "dominacji" realizują tylko i wyłącznie swoje potrzeby, a przecież nie o to chodzi. Zgadzam się natomiast, że kwestia dogadania się partnerów wymaga czasu niezbędnego na poznanie swoich wzajemnych potrzeb i oczekiwań

 

Zaangażowanie faktycznie ma znaczenie, i w relacji uległość-dominacja strona dominująca angażuje się w dominację, a strona uległa angażuje się w uległość. Jeżeli jest mowa o problemach, to wymieniłbym "niekompatybilność" dominacji i uległości. Bo to, że ktoś ulega, a ktoś inny dominuje, nie zawsze będzie oznaczać kompatybilną i satysfakcjonującą relację. Z praktycznego punktu widzenia powiedziałbym, że dobrze jest na początku ustalić jakieś ramy i parametry relacji, określić możliwe scenariusze i formuły wzajemnych stosunków. Po takich wstępnych deklaracjach można je bardziej rozwijać i pogłębiać oraz oczywiście realizować w praktyce, tak aby było to satysfakcjonujące dla osób zaangażowanych w daną relację.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
O 21.03.2017 o 16:27, Ona_1993_Wawa napisał:

Brak dostatecznego zaangażowania może występować po obydwu stronach - nie tylko kobiety nie dają z siebie wszystkiego. Dużym problemem są dominujący, którzy idą na łatwiznę i pod płaszczykiem "dominacji" realizują tylko i wyłącznie swoje potrzeby, a przecież nie o to chodzi. Zgadzam się natomiast, że kwestia dogadania się partnerów wymaga czasu niezbędnego na poznanie swoich wzajemnych potrzeb i oczekiwań

 

Zaangażowanie faktycznie ma znaczenie, i w relacji uległość-dominacja strona dominująca angażuje się w dominację, a strona uległa angażuje się w uległość. Jeżeli jest mowa o problemach, to wymieniłbym "niekompatybilność" dominacji i uległości. Bo to, że ktoś ulega, a ktoś inny dominuje, nie zawsze będzie oznaczać kompatybilną i satysfakcjonującą relację. Z praktycznego punktu widzenia powiedziałbym, że dobrze jest na początku ustalić jakieś ramy i parametry relacji, określić możliwe scenariusze i formuły wzajemnych stosunków. Po takich wstępnych deklaracjach można je bardziej rozwijać i pogłębiać oraz oczywiście realizować w praktyce, tak aby było to satysfakcjonujące dla osób zaangażowanych w daną relację.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
O 21.03.2017 o 16:27, Ona_1993_Wawa napisał:

Brak dostatecznego zaangażowania może występować po obydwu stronach - nie tylko kobiety nie dają z siebie wszystkiego. Dużym problemem są dominujący, którzy idą na łatwiznę i pod płaszczykiem "dominacji" realizują tylko i wyłącznie swoje potrzeby, a przecież nie o to chodzi. Zgadzam się natomiast, że kwestia dogadania się partnerów wymaga czasu niezbędnego na poznanie swoich wzajemnych potrzeb i oczekiwań

 

Zaangażowanie faktycznie ma znaczenie, i w relacji uległość-dominacja strona dominująca angażuje się w dominację, a strona uległa angażuje się w uległość. Jeżeli jest mowa o problemach, to wymieniłbym "niekompatybilność" dominacji i uległości. Bo to, że ktoś ulega, a ktoś inny dominuje, nie zawsze będzie oznaczać kompatybilną i satysfakcjonującą relację. Z praktycznego punktu widzenia powiedziałbym, że dobrze jest na początku ustalić jakieś ramy i parametry relacji, określić możliwe scenariusze i formuły wzajemnych stosunków. Po takich wstępnych deklaracjach można je bardziej rozwijać i pogłębiać oraz oczywiście realizować w praktyce, tak aby było to satysfakcjonujące dla osób zaangażowanych w daną relację.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz