Gość

Maledom- związek z dominującym mężczyzną

45 postów w tym temacie

Jestem zaskoczona, że nie ma tutaj wpisów. Temat, który mnie pociąga najbardziej, przeszedł przez forum bez echa. 

Chciałabym właśnie w tym miejscu poznać waszą opinię o tego typu związkach. 

Uważam, że jest to idealny układ z mężczyzną. Co  sądzicie o stałym związku w klimacie? 

Odnoszę czasami wrażenie, że mało kto tego właśnie szuka, spotykam na swojej drodze mało zdecydowanych osób i chcących czegoś więcej niż tylko zabawy. 

Pozdrawiam 

Wciąż szukająca Pana uległa. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Witam - Nawiązanie relacji Partnerskiej w Klimatach '''MALEDOM'''- jest bardzo trudne ponieważ obie strony muszą się dokładnie dopasować - to nie może być Improwizacja Klimatyczna - to Musi być 1000%  związek Małżeński na dobre i złe  w którym obie osoby wiedzą czego pragną dla Siebie wzajemnie i do jakiego celu dążą - ale są też sytuacje że osoby te mają trudności z ukryciem takiego związku przed rodziną kiedy mieszkają pod wspólnym dachem - a wiemy że 90% młodych związków żyje pod wspólnym dachem i tu jest problem z  związkiem ''' MALEDOM''' . Życzę Ci Droga '''IMPOVERISHED''''' takiego związku z całego Serca .:D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

To że jest to trudne to już dobrze wiem. Ale wcale mnie to nie zraża(pomimo mojego loginu), bo jeżeli chce się stworzyć związek poważny, nawet poza klimatyczny jest to niełatwa rzecz. Wiele par jest niedopasowanych i wiele się rozstaja. 

Jak na razie mam swój cel do, którego dążę i nie chce się zadowalać byle czym. Jeszcze nie wiem czy to dobra droga, ale wiem, że biorąc wszystko co w ręce wpadnie, wchodzenie w luźne związki dla chwilowej przyjemności, jest stratą czasu. A relacja z osobą, która nie daje poczucia bezpieczeństwa, stabilności i spełniania, tylko po to by kogoś mieć jest moim zdaniem pójściem na skróty, co odbije się później. 

Może tym razem i na tym portalu poznam, kogoś kto będzie miał potrzebne potrzeby co ja i będziemy je wspólnie rozwijać, a nuż wyjdzie z tego piękny związek MALEDOM. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

 Stały związek w klimacie ? Oczywiście ! Jeśli darzysz miłością drugą osobę, z którą przy okazji dzielisz upodobania ? Nic tylko pływać w szczęściu. Wiem z doświadczenia.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja jestem w takim własnie stałym związku. No, talerze czasem o mało co nie polecą ;P Kurcze, to jest mega trudny związek. Z dominującym mężczyzną, samą będąc uległą. Z jednej strony są uczucia typowo waniliowe z równym traktowaniem, a z drugiej klimat ze swoją hierarchią i posłuszeństwem. Łatwo jest w tym się pogubić obojgu bo granica jest cienka. Bo skąd niby wiedzieć, że żartując czy wygłupiąjac się nie wjedzie sie na ambicie i uczucia już Pana, nie waniliowego partnera. I już można sobie na chłostę zasłużyć ;P  Albo On wraca do domu, kipi od wejścia testosteronem i władzą że klękajcie narody przed Panem świata a ona siedzi w dresie z miną zbitego szczeniaczka bo miała zły dzień w pracy/dostała okresu/ etc i chce się tylko poprzytulać do swego rycerza. A kiedy jej przejdzie, wbije się w gorset, założy szpilki, umaluje usta i czeka z obrożą w zębach i sama mało siebie i jego nie zgwałci to On jedyne o czym marzy to żeby się w końcu wyspać. I jak tu żyć? ;P 

Związki nie są łatwe, zwłaszcza klimatyczne. Ale kiedy zaciskasz zęby po kolejnym uderzeniu, łzy leją się jak z wiadra, czujesz się nie godnym sługą by nawet na Niego spojrzeć a On Ci mówi że kocha i nawet taka zapłakana nadal jesteś spełnieniem Jego marzeń to dla mnie jest to KWINTESENCJĄ  klimatu. No i dominacja dla mnie jest chyba największym afrodyzjakiem. Więc jak tu się nie zakochać? ;)

Zgadzam się z Mefisto, korzystajcie ;) 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Witam - Wielkie Gratulacje i Siły Mocy i Dużo Wzajemnego Szacunku w Waszym Związku  i Wytrwania w Nim na Dobre i Złe  Tego Ci Życzę ''''MRUCZNA''''z Całego Serca i Pozdrawiam Was ;):up:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

świetny tekst Mruczna....tylko się podpisać....dodałbym jeszcze tylko jedną kwestię z punktu widzenia dominującego..... ona chce a on uważa że musi odpocząć... troszczymy się i czasami wiemy lepiej...ale jak odmowić komuś kogo się kocha,to dopiero cienka granica

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja uważam że choć granica jest cienka - to zawsze obie kochające się osoby  wiedzą że do tego momentu i dalej ani milimetra nie wolno przekroczyć tej zapory -bo można wyrządzić  krzywdę wzajemną sobie lub osobie Uległej i związek może legnąć w gruzach .........     Pozdrawiam i Życzę Wam Samych Radosnych Chwil i Szczęścia w Waszym Związku .;);)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Związki maledom są chyba coraz rzadsze... dominuje partnerstwo - ja swoją drogą, ty swoją drogą... spotykamy się w sypialni czasami - łączy nas wspólny dach, czasem sex i rachunki, ew. dzieci. 

Ale też maledom to nie niewolnictwo kobiety. Chyba że mam złe wyobrażenia?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@hmmm Bo ludzie zamiast się uzupełniać w związku to coraz częściej ze sobą rywalizują... Chcą za wszelką cenę wszystko zrównać. I tak oto mamy chłopców w rurkach i szerzący się feminizm. Moim zdaniem obie strony na tym tracą. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

To prawda. Ma byc wszystko po równo - nie wszystkie zrównania są złe, ale facet facetem powinien pozostać.

Teraz mamy powszechnie 2 skrajności, a poza nimi tylko garstkę facetów.

Na pocieszenie - może troszkę nawet dzięki takim portalom maledom troszkę się jednak rozpowszechni, a przynajmniej szansa na znalezienie rośnie. ;)

Edytowane przez hmmm

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

ja chyba gubię wątki .... maledom to nic innego jak relacja (nie związek), gdzie stroną dominującą - dom-  jest mężczyzna - male - stąd nazwa.....i jest to bardzo powszechne zjawisko.... tu się kończy filozofia na temat samego wyrazu. Autorka natomiast dodała, że wisienką na torcie byłoby rozwinięcie relacji do poziomu związku. Relacja ani związek, to nie rywalizacja, nie gramy tu w monopol :P .... nie wiem skąd takie dziwactwa w głowach. 

11 godzin temu, hmmm napisał:

Związki maledom są chyba coraz rzadsze... dominuje partnerstwo - ja swoją drogą, ty swoją drogą... spotykamy się w sypialni czasami - łączy nas wspólny dach, czasem sex i rachunki, ew. dzieci. 

Ale też maledom to nie niewolnictwo kobiety. Chyba że mam złe wyobrażenia?

Z całym szacunkiem, ale mam problemy ze zrozumieniem co podmiot liryczny ma na myśli? 

Relacja to nie związek. Związek to nie relacja. Można mieć związek bez relacji i relację bez związku. Marzeniem wielu (nie wszystkich) jest posiadanie jednego i drugiego z tą samą osobą. Bycie w związku z Dominującym nie oznacza dwudziestoczterogodzinnego służenia.... Związek rządzi się swoimi prawami, a relacja swoimi i przy ciężkiej pracy obydwu stron, jest możliwe zachowanie zdrowego rozsądku i czerpania przyjemności z jednego i drugiego.  

7 godzin temu, hmmm napisał:

To prawda. Ma byc wszystko po równo - nie wszystkie zrównania są złe, ale facet facetem powinien pozostać.

Teraz mamy powszechnie 2 skrajności, a poza nimi tylko garstkę facetów.

Na pocieszenie - może troszkę nawet dzięki takim portalom maledom troszkę się jednak rozpowszechni, a przynajmniej szansa na znalezienie rośnie. ;)

Gdzie ma być wszystkiego równo? W trakcje sesji - 5 minut Ty trzymasz bat, 5 minut Twój Dominujący? (pomijam kwestie switch) Uległość, to nie nadstawienie pupci do bicia, tylko to co masz w głowie. Poznanie swoich potrzeb, odnalezienie swojego miejsca w szeregu i zajęcie go bo tego chcesz, nie bo ktoś Ci powiedział, że musisz. W trakcie sesji ja nie jestem równa ze swoim Panem, a On nie jest równy ze mną. Każdy ma swoją rolę, której pragnie i potrzebuje. W związku natomiast....tu się zdziwicie....wciąż każdy ma swoją rolę do odegrania z tą różnicą, że jest ich więcej i są bardziej złożone. On nie urodzi dziecka, a ja nie wniosę lodówki na 9 piętro bez windy, a nawet i z nią :D. Mogę dźwigać zakupy, ale po co skoro może to zrobić On? Ja gotuje, On zmywa. Ja robię pranie, On naprawia coś w mieszkaniu....Zrobię Mu masaż, ale On również zrobi go mi. 

Związek od relacji różnią przede wszystkim emocje im towarzyszące. 

Nieustannie zastanawiająca się Koleżanko, w każdym wpisie zaznaczasz, że mężczyźni traktują Cię jak lalkę do jednej czynności, nie szanują tego, że posiadasz mózg. Jest mi przykro mi, że nie doświadczyłaś jeszcze relacji bądź związku z prawdziwym Dominującym, który będzie Cię szanował i kochał za to kim jesteś. Mam nadzieję, że dłużej tu z Nami posiedzisz i znajdzie się ktoś, kto pokaże, że tak właśnie może być. Czy w relacji czy w związku z Dominującym. Jedno i drugie jest warte cierpliwości. :)

p.s Dla jasności, bo taka myśl się może u niektórych pojawić. Nie jestem niczyją niewolnicą, a ci, którzy mnie znają oplują monitor ze śmiechu na samą myśl :D Jestem pyskata, mam mózg, który czasem (podobno) używam i więcej zdania na wszystkie tematy niż forum oferuje :D, a jednak znalazł się ktoś, kto potrafi sprowadzić mnie na kolana i ..... ;)

 Jestem Uległą swojego Pana i Kobietą swojego Mężczyzny, szczęściem w nieszczęściu ;) jest to ten sam osobnik z gatunku homo-sapiens posiadających penisa - ironicznie nie jest to oksymoron :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Właśnie u mnie związek i relacja musi być z tym jednym... nie wyobrażam sobie rozdzielenia tego... bo jak?
Może tu jest problem.

A mówiąc o równości mam na myśli świat poza klimatem... hasła feministek etc...

Dlatego ja szukam związku maledom... 
zwiazek i relacja używam wymiennie
(mój błąd).

Edytowane przez hmmm

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Bubbles - wyrażasz moje myśli! 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@diotima w zasadniczości moje również...:D

@hmmm bo widzisz... nie uda Ci się połączyć dominującego i chłopaka w jednej osobie jednocześnie. Chłopak nie da Ci w pysk za bezczelność na ulicy, dominujący uszanuje twoje "nie" na "sesji". Albo ktoś dla Ciebie jest Panem w danej chwili i poruszacie się w warunkach klimatycznych, albo jest chłopakiem i poruszacie się w warunkach waniliowych. To może być ta sama osoba, ale nie będzie waniliowa i klimatyczna jednocześnie. Czy jeżeli twój chłopak będzie chciał seksu a ty nie, bo ból głowy, to i tak mu się oddasz? Czy twój Pan poprosi Cię o herbatę a ty powiesz "sam sobie zrób"? To są niepołączalne aspekty. U podnóża relacji i związku leżą zupełnie inne założenia. Klimat to miejsce dla w pełni świadomego zgłębiania swojego "ja", świadomego, logicznego, zimnego uczenia się. Wyzwalania emocji, których nigdy nie zaznasz w waniliowych warunkach. W związek wchodzi się, żeby przysłowiowo założyć rodzinę. Podczas "sesji" nie myślisz o tym co na obiad zrobisz ukochanemu, prawda? Tak, wiem, to strasznie duży skrót myślowy.

dominacja i partnerstwo... w moim blogu "czym jestem" napisałem kim dla mnie jest uległa. Ja i ona to dwie strony tej samej monety. Nie można być dominującym bez uległej. Nie można ulegać nie mając dominującego, chociaż przez chwilę. Moja uległa i ja w naszej relacji jesteśmy partnerami. Razem współdziałamy dla osiągnięcia konkretnego celu. RAZEM jest słowem kluczowym. Nie mogę rozwinąć się bez Niej i odwrotnie. Nikt nie jest dominującym jeżeli nie ma uległej. Ma tylko predyspozycje. Ale czy to, że ja i ona współdziałamy na jednym polu, chociaż mamy absolutnie różne zadania, nie czyni nas partnerami? Czy to, że ja chcę wybatożyć, wykorzystać brutalnie i mocno, nie wymaga jej zezwolenia? Czy bez jej zezwolenia to również dominacja? Czy gwałt? Uległa i dominujący są partnerami, to partnerski układ polegający na zachowaniu równowagi pomiędzy tymi dwoma siłami. Mocno ekstrawertyczna strona dominująca jest równoważona przez introwertyczną siłę ulegającą. Nie ma inaczej. Wierz mi, partnerstwo to dobra droga do relacji. A że maledom to tylko pokazuje, która strona jest którą.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dobrze powiedziane. Może jestem niepoprawną optymistką, ale mam nadzieję że znajdę jedno i drugie w tym samym facecie. Nie mogę sobie wyobrazić faceta na co dzień i drugiego dominującego od święta (?). 

Po co i czemu to ma służyć? Tym bardziej że wiem że u mnie emocje, miłość, przywiązanie, zaufanie, oddanie i uległość są ze sobą mocno skorelowane. Zazębiają się ze sobą i w którymś momencie się zawali jak będę musiała rozgraniczyć z tym tylko związek waniliowy, a z tym cała reszta.

Zresztą mój ex mąż przez chwilę proponował żebyśmy byli razem i sobie poszukali kogoś we wlasnym zakresie do fantazji etc... szybko się z tego wycofał. Ja takiej możliwości nie widzę.

Ja w pełni mogę się oddać facetowi którego pokocham, któremu zaufam, będę czuła że jestem jego (a on mój)

Inaczej bedzie to parodia.

Ale to oczywiście tylko mój punkt widzenia. Być może są kobiety które potrafią, chcą inaczej. Ja do nich nie należę. 

Często pada zdanie 'taki jest mój BDSM'.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
O 13.06.2016 o 17:51, Mruczna napisał:

Ja jestem w takim własnie stałym związku. No, talerze czasem o mało co nie polecą ;P Kurcze, to jest mega trudny związek. Z dominującym mężczyzną, samą będąc uległą. Z jednej strony są uczucia typowo waniliowe z równym traktowaniem, a z drugiej klimat ze swoją hierarchią i posłuszeństwem. Łatwo jest w tym się pogubić obojgu bo granica jest cienka. Bo skąd niby wiedzieć, że żartując czy wygłupiąjac się nie wjedzie sie na ambicie i uczucia już Pana, nie waniliowego partnera. I już można sobie na chłostę zasłużyć ;P  Albo On wraca do domu, kipi od wejścia testosteronem i władzą że klękajcie narody przed Panem świata a ona siedzi w dresie z miną zbitego szczeniaczka bo miała zły dzień w pracy/dostała okresu/ etc i chce się tylko poprzytulać do swego rycerza. A kiedy jej przejdzie, wbije się w gorset, założy szpilki, umaluje usta i czeka z obrożą w zębach i sama mało siebie i jego nie zgwałci to On jedyne o czym marzy to żeby się w końcu wyspać. I jak tu żyć? ;P 

Związki nie są łatwe, zwłaszcza klimatyczne. Ale kiedy zaciskasz zęby po kolejnym uderzeniu, łzy leją się jak z wiadra, czujesz się nie godnym sługą by nawet na Niego spojrzeć a On Ci mówi że kocha i nawet taka zapłakana nadal jesteś spełnieniem Jego marzeń to dla mnie jest to KWINTESENCJĄ  klimatu. No i dominacja dla mnie jest chyba największym afrodyzjakiem. Więc jak tu się nie zakochać? ;)

Zgadzam się z Mefisto, korzystajcie ;) 

 

Szczera Prawda i Fakty co napisała w Swym Poście '''' MRUCZNA''''' i Tak Powinno Być w Takich Związkach i Układach Partnerskich  . Pozdrawiam Cię z Całego Serca i Gratuluję Takiego Związku ./

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

I ja też podpisze się pod postami Mruczany i Bubbles ..

Maledom to relacja, a połączona ze związkiem partnerskim  gdzie w grę wchodzą dodatkowo inne emocje daje zupełnie inny wymiar ..

I takich związków z relacja jest wiele.

Przeplatanie się jednego z drugim to kwestia pracy i docierania się - jak w każdym związku - tylko może trochę inne elementy.:)

W partnerstwie będę dyskutować bo taka ma natura.. w klimacie wychodzi ta druga strona i wtedy "nawet potrafię zamilknąć" :) 

To, że mój partner wymasował mi wczoraj stopy nie oznacza, że z tyłu głowy nie mam Jego i tego, że wystarczy jeden drobny gest.

A sztuką w tym wszystkim jest próba zrozumienia siebie nawzajem i odczytywanie swoich nastrojów w dniu codziennym, ale to przychodzi wraz z poznawaniem siebie.

Kiedy jest dzień w którym jest zmęczenie, frustracja a niebo zwaliło się na głowę i potrzebuje partnera, który mnie przytuli to właśnie w tym upatruje mądrość mojego dominującego, że potrafi się wycofać i być partnerem. I przynajmniej według mnie chodzi o to aby działało to w dwie strony.

 

Edytowane przez bezimienna

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Relacja MALEDOM jest wbrew pozorom trudna do "wymasterowania". Trzeba że sobą współgrać na wielu płaszczyznach co nie jest takie łatwe. Wpływa na to wiele aspektów takich jak czego partnerka oczekuje. Pełnej dominacji, związku, bycia służąca 24/7, czy tylko spotkań. Można wymieniać tak w nieskończoność, bo tak naprawdę zależy to od drugiej strony. Często kobiety same nie wiedzą do końca czego chcą. Nie angażują się w to na 101%. Gdy oczekujesz dominacji 24/7, musisz być świadoma, że mogę zarządać czegoś nawet o 3 w nocy. Mógłbym podać wiele przykładów "niekompetencji" takich osób, ale staram się być wyrozumiały. Wiele jest diamentów, które trzeba po prostu oszlifować i samemu wyrzuć czego oczekują. Gdy wszystko zacznie trybić jak w szwajcarskim zegarku to taka relacja może przynieść naprawdę wiele przyjemnych doznań i chwil.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Brak dostatecznego zaangażowania może występować po obydwu stronach - nie tylko kobiety nie dają z siebie wszystkiego. Dużym problemem są dominujący, którzy idą na łatwiznę i pod płaszczykiem "dominacji" realizują tylko i wyłącznie swoje potrzeby, a przecież nie o to chodzi. Zgadzam się natomiast, że kwestia dogadania się partnerów wymaga czasu niezbędnego na poznanie swoich wzajemnych potrzeb i oczekiwań

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

 Powiem tylko Skromnie Nasz Związek się Dotarł już w Cudowny Sposób - wypracowaliśmy Super Granicę w Naszym Zabawach - dzieląc to na Partnerstwo Życiowe i Partnerstwo w Klimatach BDSMU - ale trwało to przeszło rok czasu - ale nie Żałujemy tej Drogi w Naszym Związku - Pozdrawiamy Was .

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

 

O Thursday, June 30, 2016 o 07:22, Bubbles napisał:

ja chyba gubię wątki .... maledom to nic innego jak relacja (nie związek), gdzie stroną dominującą - dom-  jest mężczyzna - male - stąd nazwa.....i jest to bardzo powszechne zjawisko.... tu się kończy filozofia na temat samego wyrazu. Autorka natomiast dodała, że wisienką na torcie byłoby rozwinięcie relacji do poziomu związku. Relacja ani związek, to nie rywalizacja, nie gramy tu w monopol :P .... nie wiem skąd takie dziwactwa w głowach. 

Z całym szacunkiem, ale mam problemy ze zrozumieniem co podmiot liryczny ma na myśli? 

Relacja to nie związek. Związek to nie relacja. Można mieć związek bez relacji i relację bez związku. Marzeniem wielu (nie wszystkich) jest posiadanie jednego i drugiego z tą samą osobą. Bycie w związku z Dominującym nie oznacza dwudziestoczterogodzinnego służenia.... Związek rządzi się swoimi prawami, a relacja swoimi i przy ciężkiej pracy obydwu stron, jest możliwe zachowanie zdrowego rozsądku i czerpania przyjemności z jednego i drugiego.  

Gdzie ma być wszystkiego równo? W trakcje sesji - 5 minut Ty trzymasz bat, 5 minut Twój Dominujący? (pomijam kwestie switch) Uległość, to nie nadstawienie pupci do bicia, tylko to co masz w głowie. Poznanie swoich potrzeb, odnalezienie swojego miejsca w szeregu i zajęcie go bo tego chcesz, nie bo ktoś Ci powiedział, że musisz. W trakcie sesji ja nie jestem równa ze swoim Panem, a On nie jest równy ze mną. Każdy ma swoją rolę, której pragnie i potrzebuje. W związku natomiast....tu się zdziwicie....wciąż każdy ma swoją rolę do odegrania z tą różnicą, że jest ich więcej i są bardziej złożone. On nie urodzi dziecka, a ja nie wniosę lodówki na 9 piętro bez windy, a nawet i z nią :D. Mogę dźwigać zakupy, ale po co skoro może to zrobić On? Ja gotuje, On zmywa. Ja robię pranie, On naprawia coś w mieszkaniu....Zrobię Mu masaż, ale On również zrobi go mi. 

Związek od relacji różnią przede wszystkim emocje im towarzyszące. 

Nieustannie zastanawiająca się Koleżanko, w każdym wpisie zaznaczasz, że mężczyźni traktują Cię jak lalkę do jednej czynności, nie szanują tego, że posiadasz mózg. Jest mi przykro mi, że nie doświadczyłaś jeszcze relacji bądź związku z prawdziwym Dominującym, który będzie Cię szanował i kochał za to kim jesteś. Mam nadzieję, że dłużej tu z Nami posiedzisz i znajdzie się ktoś, kto pokaże, że tak właśnie może być. Czy w relacji czy w związku z Dominującym. Jedno i drugie jest warte cierpliwości. :)

p.s Dla jasności, bo taka myśl się może u niektórych pojawić. Nie jestem niczyją niewolnicą, a ci, którzy mnie znają oplują monitor ze śmiechu na samą myśl :D Jestem pyskata, mam mózg, który czasem (podobno) używam i więcej zdania na wszystkie tematy niż forum oferuje :D, a jednak znalazł się ktoś, kto potrafi sprowadzić mnie na kolana i ..... ;)

 Jestem Uległą swojego Pana i Kobietą swojego Mężczyzny, szczęściem w nieszczęściu ;) jest to ten sam osobnik z gatunku homo-sapiens posiadających penisa - ironicznie nie jest to oksymoron :D

@Bubbles pięknie to opisałas! Myślę i czuję dokładnie tak samo! 8D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

na szczęscie przełknałem kawę zanim doczytałem do najlepszego.....

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

 Przemiła """AMA'''' - Gratulacje za Super Wyciągnięcie tego Pięknego opisu od '''BUBBLES'''' - Bo jest to pełne sedno do tematu - Nic Dodać - Nic Ująć w temacie .

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Chciałabym ożywić ten temat. Fascynuje mnie relacja maledom. Jedna z moich poprzednich relacji w aspekcie psychicznym  przypominała trochę własnie relację maledom. Mimo, że nie zdawaliśmy sobie oboje z tego sprawy. Teraz z perspektywy czasu to widzę. W takiej relacji czułam się bardzo dobrze. 

trochę nie rozumiem rozróżniania tutaj relacji i związku. Dla mnie to to samo. Być może się mylę. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz