mituma

Fantazje a realna relacja

17 postów w tym temacie

W klimacie bdsm jestem od niedawna. Kręci mnie to bardzo długi czas, ale dopiero od kilku miesięcy próbuje swoich sił jako uległa. 

Moje pytanie brzmi, czy tylko ja tak mam?

Oglądając czy czytając treści z klimatu czuję silne podniecenie, lubię oglądać ból, oddanie i posłuszeństwo. Jednak po sprobowaniu tego w życiu realnym, nie do końca lubię tak mocne doświadczenia.  Jak to jest, że moje fantazje są mocniejsze od tego, co byłabym w stanie zrobić dla D. 

Podzielcie się swoim doswiadczeniem w tej kwestii. 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

Nie jestem psychologiem, ale myślę, że nie przeżyłaś jeszcze nigdy kilku godzin skrajnie silnego bólu, przy którym morfina nie robi żadnej różnicy i przez te kilka godzin, wiercąc się z bólu myślisz tylko o jednym - o tym kiedy ten ból spowoduje że stracisz przytomność, co niestety nie nadchodzi przez długie godziny.

Myślę że jakbyś to przeżyła, to żaden ból nie byłby dla Ciebie takim problemem jak wcześniej. Nie pytaj skąd wiem.

Edytowane przez Penglai
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Myślę, że ból ma sprawiać przyjemność jeśli nie jest w formie kary i być dodatkiem do relacji, nie mówię tylko o bólu samym w sobie. Mówię również o poniżeniu, oddaniu i posłuszeństwie. 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

W takim razie wydaje mi się że musisz nieco przywyknąć. No chyba że Twój (o ile mogę tak powiedzieć) nieco przesadza z zadawaniem bólu - być może powinnaś mu o tym powiedzieć?

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
7 godzin temu, Penglai napisał:

W takim razie wydaje mi się że musisz nieco przywyknąć. No chyba że Twój (o ile mogę tak powiedzieć) nieco przesadza z zadawaniem bólu - być może powinnaś mu o tym powiedzieć?

@Penglaino to pojechałeś po całości :P Przywyknąć? Nieco przywyknąć? Być może mu powiedzieć? Nie obraź się, ale według mnie to podstawa i powinna mu powiedzieć, gdy coś jest nie tak, a nie przywyknąć. To chyba ma być przyjemność dla obu stron. Jak ma przywyknąć do czegoś co jej nie odpowiada? Nielogiczne według mojej filozofii :P

@mituma skoro jesteś od niedawna, to może jesteś jeszcze nieprzygotowana na aż takie mocne doświadczenia. Może komuś za bardzo się spieszy? Może zbyt mało Twojego "chcę"? 

 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

A nie jest tak, że nie od razu Rzym zbudowano. Żeby przesuwać granice najpierw trzeba do niej dojść. I wtedy sprawdzić czy jest to tylko granica czy ściana. Stawianie od razu osobę niedoświadczoną i niepewną swoich fantazji pod ścianą, w moim odczuciu jest tylko i wyłącznie brakiem odpowiedzialności i egoizmem. W głowie wszystko wygląda pociągająco, w praktyce nie koniecznie, a przynajmniej jeżeli osoba po drugiej stronie jest nie odpowiednia. Przy osobie która budzi zaufanie można wiele, ale tylko i wyłącznie wtedy. 

2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Kruk mądre słowa. Liczy się indywidualne podejście do każdej osoby. 

Nie będę nic więcej pisała, bo nie chcę oceniać :)

 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

mituma,

To się nazywa zbieranie doświadczenia i uczenia sie siebie.  Raz będzie tak, że bedziesz zniechęcona, bo realne doznania rozminą się z oczekiwaniami,,,,, Ale innym razem może być tak, że poczujesz, że "liznęłaś" tych emocji, jakich szukasz.

Nie można oczekiwać, że ta pierwsza osoba, która wydaje nam się odpowiednia, będzie znała Cię wystarczająco dobrze, aby odpowiednio dozować bodźce. Wiem... bardzo byśmy sobie tego życzyli :)

Mądrości nie powiem - czasami fantazje powinny pozostać w sferze fantazji - a czasami chcemy próbować jeszcze raz i jeszcze raz. Szukając tego, czego pragniemy.

Życzę wytrwałości. :)

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dziwna_ja, zgadzam sie z Tobą i z Kruk-iem. Najpierw trzeba poznać swoje chęci, żeby móc poznać swoje możliwości. Doświadczony Dominujący/a wręcz powinien zwalniać  tempo, jeśli widzi, że uległa/y nie jest jeszcze na cos gotowy. 

Istnieje tez pojęcie "subrausch" - nie wiem niestety jaki jest polski jego odpowiednik. To sytuacja, w której osoba uległa chce więcej i szybciej, a nie jest na to jeszcze gotowa. Odpowiedzialna osoba dominująca tez powinna wtedy przystopować uległą/ego w jego zapędach. Na tym między innymi polega rola osoby dominującej w relacji.

Pozdrawiam 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
11 godzin temu, Kwiatmaku napisał:

Istnieje tez pojęcie "subrausch" - nie wiem niestety jaki jest polski jego odpowiednik.

Raush znaczy z nienieckiego upojenie, więc dodając do tego sub znane jako uległość, razem znaczy dokładnie coś takiego jak opisałaś. 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
17 godzin temu, Kwiatmaku napisał:

Istnieje tez pojęcie "subrausch" - nie wiem niestety jaki jest polski jego odpowiednik. To sytuacja, w której osoba uległa chce więcej i szybciej, a nie jest na to jeszcze gotowa. Odpowiedzialna osoba dominująca tez powinna wtedy przystopować uległą/ego w jego zapędach. Na tym między innymi polega rola osoby dominującej w relacji.

Pozdrawiam 

@Kruk@Kruk nie widzę w tej opisanej sytuacji upojenia uległością. Raczej chęć upojenia i brak tego. To daje odwrotność upojenia...

Ciekawe czym objawia się u osoby uległej takie przystopowanie zapędów, jakie towarzyszą odczucia i emocje?  Rola osoby dominującej w tej sytuacji jest oczywista - prowadzi, kieruje, dozuje według tego, co uważa i uznaje za odpowiednie. 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Empatycznego Może zbyt dosłownie. Ja interpretuje to jako zachłyśnięcie się wszystkim na raz. A przecież trzeba powoli i po kolei. No i ktoś musi to odpowiednio poprowadzić, żeby tragedii nie było. 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

@Krukrozumiem, bo wtedy by się skończyło tym, że strona uległa zostaje stroną dominującą :P a to niedobrze dla jednej i drugiej strony.. 

Edytowane przez Empatycznego
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Empatycznego Bardziej chodziło mi o kwestie bezpieczeństwa i ogólnego zaufania czy zrozumienia. Ale cóż bywa i tak.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Krukw sensie, że uległa osoba ma rozumieć ograniczenia strony dominującej, czy w sensie zrozumienia przez osobę uległą skąd wynika konieczność tych ograniczeń dla dobra i potrzeb jej samej? 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Empatycznego Zrozumienie obu stron wzajemnie. Dominujący powinien zrozumieć potrzeby uległej i ich nie naginać. Nie wykorzystać przeciwko niej. Uległa powinna zrozumieć, motywację dominującego. Oczywiście pod warunkiem, że jest zaufanie, a motywacje dominującego są szczere i pozbawione egoizmu. Więc odpowiadając na pytanie, bardziej opcja numer dwa.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz